-Rzygam.- powiedział Kieran.
-Tęczą.- powiedział Kit.
-Ja gównem.- dodał Dean, a Kit i Kieran spojrzeli się na niego spode łba.
-Dean...- westchnęli równo Kit i Kier.
-Oj dobra już..... nie wiem jak wy ale ja idę popływać.- rzucił obojętnie Dean i rzucił się wprost na fale, która jakby powstała specjalnie dla niego. Chłopacy pobiegli za nim. Całom trójkę ściągnęło na środek morza. Wir wodny powstał wokół nich i wciągnęło ich pod wodę.
Takim cudem znaleźli się w zupełnie innym świecie.
-O cholera... gdzie my jesteśmy?!- zapytał zdenerwowany Kier.
-No właśnie?!- dodał równie zdenerwowany Kit.
-Jak to możliwe... przecież wciągnęło nas pod wodę a teraz jesteśmy w jakimś zupełnie innym miejscu w dodatku w płytkiej wodzie obok wodospadu.
Może i mały jest, ale trzeba przyznać, że woda jest cieplutka i wygląda pięknie.
-Ale trzeba przyznać, że ładnie tu.- powiedział Dean i rozglądnął się w okół. Nadal stali we wodzie.
-No tu masz racje. Ale gdzie my cholera jesteśmy? Zauważcie, że jest tylko 3/4 nas. A Sean został ze swą Angel.- powiedział Kier.
-Mówicie tak, jakbyście byli zazdrośni. Co się z wami chłopaki dzieję? Jesteśmy tu w trójkę, a nie któryś z nas sam tu. Więc nie narzekajcie. Jeszcze przyjdzie na was pora. A teraz ogarnijcie dovna i poszukajmy kogoś lub czegoś, żeby wrócić do domu!- skończył swój monolog Kit i wyszedł z wody.
-Ech... masz racje...- westchnął Dean.
-Jesteś cholernym optymistą ale i tak cię kocham.- powiedział Kieran i poklepał Kit'a po plecach.
-Wiem. Nie masz innego wyboru.- powiedział cwaniacko Kit i wszedł po skałach na górę. Znów wszedł do wody i przepłynął przed siebie. Kier i Dean zrobili to samo.
*w tym samym czasie*
-Do jaasnej cholery, gdzie oni są?!- krzyczał Sean, a Angela go uspokajała.
-Spokojnie, pewnie gdzieś poszli. Jeżeli nie wrócą przez trzy dni to zadzwonimy na policję a teraz chodź.- powiedziała uwodzicielsko Angel, rozpinając guziki od koszuli. W końcu uporała się z guzikami i oczom Sean'a ukazały się jej piękne, pełne i wielkie piersi. Jej sutki pod wpływem jego nacisku unosiły się twardo.
*w tym czasie..*
Chłopacy płynęli przed siebie aż usłyszeli kolejny wodospad i śmiech dziewczyn. Od razu prąd ich wziął i zrzucił prosto do wody, przed dziewczyną.
Zaczęła się jeszcze głośniej śmiać gdy ujrzała chłopaków spadających z wodospadem.
-Kim jesteś?- zapytał Kier. Podszedł do niej i przyglądał się jej od stóp do głowy.
-Jestem Carolain. A ty jesteś 1/4 zespołu Room 94.- powiedziała szeroko się uśmiechając.
-Skąd wiesz?- zapytał Dean który stał już obok brata.
-Można powiedzieć, że jestem waszą fanką.- rzekła i machnęła ręką, żeby poszli za nią.
-Co to za miejsce? Gdzie my jesteśmy?- zapytał Kit.
-Bardzo daleko.- powiedziała puszczając oczko do Kit'a.
-To znaczy?- dopytywał się lekko podirytowany Kieran.
-Ech... dowiecie się jak coś wam pokaże. - powiedziała idąc dalej. Prowadziła ich wzdłuż rzeki a potem skręcili w las. Po chwili byli już na miejscu. Trochę zajęła im droga i zdążyło się już ściemnić ale jest ok.
Dom był nowoczesny, duży no i dobrze oświetlony. Jeszcze nie weszli do środka a już się dziwili, że taki ładny dom jest w lesie.
-Łoł... ale czadowy dom..- powiedział Dean. Miał oczy jak 5zł i był zachwycony.
-Nie zachwycaj się tak. Nie widziałeś jeszcze jak wygląda w środku.- powiedziała Carolain i pociągnęła Dean'a za rękę do domu a Kit i Kieran szli za nimi. Weszli przez ogród. Przejście z ogrodu do domu było w salonie.
-Po prawej stronie jest kuchnia, a obok mały gabinet. Do góry są nasze pokoje. A no i dla was też mamy pokoje.- powiedziała Carolain i puściła oczko do Dean'a. Niestety on nie jest nią zainteresowany. Ona go podrywa i mu dogadza a ten nic. Za to Kieran ją doceniał. Ale coś mi się wydaje, że żaden z tej trójki z nią nie będzie. Kit cały czas wspomina Olę z koncertu w Poznaniu. Tak naprawdę bardzo chciała tam być razem z przyjaciółką... chyba Gosią. Niestety nie wyszło, płakały oby dwie. Po jakimś czasie znalazły ich aski i zaczęły wypytywać ich o wszystko. Mało ich fanów ma aska, więc dla nich to dobrze bo nie mialy co liczyć na odpisanie na facebooku, lub twiterze. Wszyscy członkowie z zespołu im odpisuje ale nie wiedzą jakie są na żywo. Może uda im się wkrótce spotkać.
-Pewnie chcecie odpocząć. Zaprowadzę was do waszych pokoi. Są wolne odkąd mój brat z żoną i córką się wyprowadził. Siostra ze swoim kochankiem też już tu nie mieszka. Zostałam ja z moim chłopakiem.- powiedziała dziewczyna, a chłopcy poczuli ulgę. Nie będą musieli przed nią zwiewać jak do nich zarywa.
-Okej.- powiedział Kieran równo z Kit'em i poszli za nią na górę.
-To pokój mojego brata. Sean. Ty możesz spać tu.- powiedziała wskazując pokój Kieran'owi.Sean wszedł do pokoju i przeglądał mnóstwooooooooo płyt z muzyką. Znalazł nawet płytę jego zespołu Room 94. Kit i Dean poszli dalej.
-Ta połowa pokoju jest Dean'a, a ta twoja, Kit.- rzekła Carola i odeszła.
Gdy upewnili się że zeszła na dół zaczęli...
-Uff... myślałem, że nigdy nie pójdzie.- powiedział Dean.
-Serio?- powiedział ironicznie Kit.
-O co ci chodzi?- zapytał Dean.
-O to, że ona do ciebie zarywa, mając chłopaka i ty tego nie widzisz.
-Widzę, ale ja jej nie chce. Ma chłopaka, więc nie powinna tak robić.- odpowiedział Dean i usiadł na łóżku.
-Może i tak, ale jesteś sławny człowieku, no i najmłodszy z nas.- zaśmiał się Kit.
-No to co? Przecież ty nie jesteś wiele starszy ode mnie.
-Człowieku..... ja mam 21 lat. A ty jesteś 19-latkiem. Będąc na jej miejscu wybrałbyś mnie czy siebie?
-To jest dziwneee..... ale i tak wolałbym ciebie na jej miejscu. Jesteś wrażliwy i opiekuńczy, ale umiesz się bawić.- powiedział Dean. To były szczerze wypowiedziane słowa. Aż Kit się wzruszył, ale nie pokazywał tego Dean'owi.
-Jej... dzięki. Ale myślę, że jak byś spotkał tą jedyną to też byś taki był. Ja jestem taki od zawsze, dla każdego, ale ty zmieniłbyś się pod wpływem miłości.
-Dobra koniec tego... chcę się wyspać i jak najszybciej wrócić do Sean'a.- rzekł Dean, padając na łóżko. Kit zrobił to samo. Kieran natomiast siedział w pokoju i przesłuchiwał po kolei płyty. Akurat leciała piosenka, którą pamięta z jakiegoś filmu. Uwielbia ją. Nie słucha na co dzień takiego rodzaju muzyki, ale raz na jakiś czas można. Ech.... co by to było gdyby.... rozmyślał leżąc na łóżku. Nawet nie wiedział kiedy zasnął. Rano obudził go Dean i Kit. Otworzyli cichutko drzwi i delikatnie, na paluszkach podeszli do łóżka. Na trzy, cztery... wskoczyli na łóżko Kieran'a a ten wystraszony "Co się dzieję" zerwał się na równe nogi a chłopacy nie mogli wyrobić ze śmiechu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz