-Dziękuje, za miłą pobudkę.- powiedział oburzony Kieran.
-Polecamy się na przyszłość, braciszku.- powiedział słodkim głosem Dean, a zaraz wszyscy wybuchli niekontrolowanym śmiechem.
Kiedy oni się tak śmiali Carolain miała rozmowe ze swoim chłopakiem i rodzicami.
-Dlaczego ich tu przyprowadziłaś?!- gorączkował się jej chłopak, Mark
-Nie są w dobrym towarzystwie.-powiedział tata.
-A co, jeśli ktoś z naszych tu przyjdzie i ich zaatakuję? Nie pomyślałaś o tym, bo to twoi idole, wiem, ale licz się z tym kochana.- powiedziała bardziej troskliwie mama. - Musisz jak najszybciej ich stąd wynieść. Muszą wrócić do siebie. Trafili tylko na nasz portal, ale teraz nie wiedzą jak wrócić.- dodała szybko mama.
-Dobrze, dobrze.... ale mamo, musisz mi pomóc w tym, bo sama nie dam rady.- rzuciła szybko Carolain.
-Dobrze, chodźmy.- powiedziała mama obejmując córkę i kierując się na górę do chłopaków. Gdy były na schodach słyszały ich śmiechy. Weszły do pokoju.
-Co wy robicie?- zapytała Carolain a chłopacy spoważnieli.
-Niiiiic.- powiedzieli chórem na co mama się zaśmiała.
-Witam was chłopcy w moich skromnych progach, ale musicie jak najszybciej wrócić do siebie.- powiedziała spokojnie mama.
-Wiemy, że musimy i chcemy...- zaczął Kieran.
-Ale jak?- zapytał Dean.
-Pływając w morzu trafiliście na podwodny portal. Wrócicie tam, jeśli pójdziecie tam gdzie się znaleźliście na początku.
-Czyli pod wodospad.- rzucił Kit.
-Dobra chłopaki idziemy.- powiedział Dean i wszyscy, łącznie z mamą i Carolain kierowali się nad wodospad.
***
-Sean! Sean! Sean!- wołał Dean, wbiegając do willi z chłopakami.
-Seaaaaaaaaaannnnnn!-krzyknął Kieran.
-Chłopaki?! Gdzie wy byliście?! Od zmysłów odchodziłem...- powiedział Sean przytulając do siebie cały zespół.
-Sami nie wiemy co to było, ale najważniejsze, że już jesteśmy tu.- powiedział Kit.
-No właśnie. Bez ciebie nigdzie nie idziemy.- zaśmiał się Dean. Na to weszła Angel, ze łzami w oczach.
-Angel co się stało?- zapytał Kier. Ona tylko podeszła do każdego z chłopaków i przytuliła i dała buziaka w policzek, a Sean'a pocałowała w usta.
-Cieszę się, że w końcu jesteście.- powiedziała ocierając łzy.
-Oooooo...- zrobili równo chłopcy i przytulili się do Angel.
-No dobra, zjemy pizze, a potem nam wszystko opowiecie.- powiedział Sean.
-Spoko.- rzucił obojętnie Kier.
-Gdzie Dylan?- zapytał Dean.
-W łóżku z Victorią, ale radzę wam im nie przeszkadzać.- powiedział poważnie Sean. Po chwili jednak wszyscy wybuchli śmiechem.
***
Dean i Kieran, poszli na spacer wieczorem. Kieran był najlepszy w sprawach zakochań, miłości i takich tam. Dlatego Dean chciał się go zapytać o parę spraw. Było już ciemno, a księżyc rozjaśniał plaże i morze. Usiedli po jednej stronie kamieni, zwróceni w stronę morza.
-Wiesz Kieran.... czasem myślę, że jestem jakiś inny.... spotykam codziennie tyle pięknych dziewczyn, z którymi mnie łączy pare rzeczy, ale jednak nigdy nie spotkałem tej jedynej... jakoś nie spotkałem dziewczyny przy której zapiera mi dech w piersiach, albo czuję motylki w brzuchu. Nie czułem czegoś takiego nigdy. czy ze mną jest coś nie tak?
-Wiesz Dean.... muszę ci przyznać, że sam wiele razy tak myślałem, ale mam dopiero 21 lat.. życie jest przede mną, mam jeszcze na to czas. A ty? Masz dopiero 19 lat, co nie znaczy, że już musisz mieć tą swoją miłość na całe życie.
-Tsa, no wiem, ale .... jak patrzę na szczęśliwego Sean'a, albo Dylana to aż...
-Wiem, stary, wiem. Też tak mam czasem.
-Ciekawe czy jest taka dziewczyna, która ma dokładnie tak ja. Przecież miałem kilka dziewczyn i jak kończyliśmy ze sobą to nie przeżywałem tego. Nigdy.
-Może jest.... życie ci pokaże czy jest czy nie. Dobra koniec tego dobrego. Idę do domu, a jak ty chcesz to zostań. Narka.
-Narka.- powiedział Dean i patrzył jak Kieran znika za budynkami. Postanowił przejść się wzdłuż plaży. Jak jechali tutaj, zawsze widział las a zaraz obok wilki klif, na którym można były by posiedzieć i pomyśleć. Udał się tam. Był tuż przy lesie kiedy usłyszał szlochanie. Zaniepokojony przyśpieszył, a kiedy zobaczył dziewczynę, siedzącą na klifie, samą, w dodatku całą zapłakaną... aż serce mu się krajało. Podszedł do niej.
-Czemu płaczesz?- zapytał siadając obok niej. Była skulona. Twarz miała ukrytą w kolanach.
-Zostaw mnie... odejdź. Dam sobie radę.- powiedziała przez płacz. Dean uznał, że nie może jej tak teraz zostawić i ułożył ją w swoich ramionach. Nie zdawała sobie sprawy jak bardzo tego potrzebuję.
-Nie zostawię cię samej. Nie mogę. Jeszcze się rzucisz z klifu i popełnisz samobójstwo.- powiedział troskliwie Dean.
-Czemu? Kilka razy mówiono mi, że świat byłby lepszy beze mnie. ze zawadzam wszystkim tylko. Że i tak nigdy się we mnie nie zakocha, bo jestem brzydka i nic nie warta.
-Ej... nie mów tak. Jestem pewien, że ta osoba, która ci to mówiła czuła się zagrożona.
-Na pewno nie......... czasem myślę, że jestem jakaś inna...- powiedziała i znów usiadła jak przed tem, tym razem nie chowała głowy w kolana tylko patrzyła na księżyc. -... miałam kliku chłopaków, ale gdy już kończyliśmy nie było mi żal, przykro, po prostu nawet za nimi nie tęskniłam. Nie przyzywałam tego. Nigdy nie spotkałam chłopaka, przy którym zapierało mi dech w piersiach, albo czułam motylki w brzuchu...- dziewczyna mówiła i mówiła, a Dean był pod wrażeniem, że jednak jest dziewczyna, która ma tak samo jak on.
Po jakimś czasie Dean i dziewczyna o imieniu- Olka. Tak mówili na nią Olka. To ładna dziewczyna, ale za często męczy się nie potrzebnymi myślami. Biedna dziewczyna... Dean i Olka bardzo dobrze się rozumieli tym bardziej, że mieli dokładnie tak samo z paroma faktami.
-Przepraszam, że pytam, ale .. czy ty nazywasz się Dean Lemon? Ten z Room 94? Jestem fanką..- powiedziała już trochę bardziej ucieszona Olka.
-No tak. Cieszę się, że poznałem naszą fankę.- powiedział i objął ją ramieniem, gdy zobaczył jak zadrżała.- Ale czemu drżysz?
-Może dlatego, że specjalnie dla porozmawiania z wami kiedyś tam uczyłam się specjalnie angielskiego i właśnie gadam z tym, którego kocham?- powiedziała cały czas patrząc mu w oczy. Jego źrenice się powiększyły, a brzuchu czuł motylki.
-Olka, dziękuje ci.. - powiedział i mocno ją do siebie przytulił.-Dzięki tobie to poczułem, po raz pierwszy.
-Ale co?- powiedziała i też poczuła motylki w brzuchu.
-Motylki w brzuchu.
-Też je czuję.- powiedziała i mocniej się w niego wtuliła.
Była już noc, może koło 2. A Dean i Olka cały czas spacerowali razem. Okazało się, że Angel-dziewczyna Sean'a jest jej kuzynką i to właśnie z nią tu przyjechała.
-Jest już późno, może przenocujesz dziś u nas? Angel też jest u nas.- zaproponował Dean.
-Wiem, że jest. Pisała, że będzie teraz z Sean'em. Ale nie sądzę, że to dobry pomysł, bym była u was.
-Dlaczego?
-Z Dylanem chodzi Victoria. Wydaję się miła i w ogóle, no i przyjaźni się z Angel, ale taka nie jest. Nienawidzi mnie. To ona w liceum uprzykrza mi życie. To jest jakaś masakra.
-Będziesz ze mną. Ino ci coś powie, to ja z nią porozmawiam.
-Ulegniesz jej. Zawsze tak jest. Każdy ulega jej sztucznej niewinności... żałosna małpa...
-Jak mam cię przekonać?
-Nie odpuścisz, co?
-No nie, nie odpuszczę.
-Ech.... no dobra, ale śpię u ciebie.
-Możesz nawet ze mną.- zaśmiał się cwaniacko Dean. Olka trzepnęła go w ramię i oboje się roześmiali. Szli objęci.
Weszli cicho do domu. W salonie był Sean z Angel, która na widok kuzynki podbiegła do niej i mocno przytuliła.
-Olka.- powiedziała cicho, żeby nikt nie słyszał. Mocno się do siebie przytuliły. Angel poleciały łzy.
-Angel.- powiedziała równie cicho Olka.
-Śpisz tutaj dziś i nie przyjmuję odmowy.
-Dobrze.
-To Sean.- przedstawiła go Olce, Angel.
-Cześć.- powiedział i przytulił Olkę.
-Hej, jestem Olka.- powiedziała jeszcze w objęciu.
-Wiem.- zachichotał cicho Sean.
-Dobra idź już spać, pewnie jesteś zmęczona. zobaczymy się rano. Papa.- powiedziała Angel i pocałowała kuzynkę w czoło.- Śpij dobrze.
-Dziękuje. Dobranoc.- powiedziała i poszła z Dean'em na górę. Minęli wchodzącą właśnie do łazienki Victorię. Dean już był w swoim pokoju a Olka szła za nim.
-Ooo.. widzę, że naszą małą france już tu przywiało... wylecisz stąd z hukiem. Dopilnuję tego.- warknęła Vicki.
-Uważaj, żebym ja nie dopilnował twojego zniknięcia stąd.- warknął Dean, który stanął we framudze drzwi.
-Dean.. to są nasze porachunki. Nie wpierdalaj się we wszystko.- wysyczała przez zęby Vicki.
-Nie zapominaj, że Dylan nie jest u siebie. To wszystko jest moje i braci. Nie musicie tu być. Wystarczy tylko jedno moje słowo, a oboje stąd znikniecie.- powiedział ostro wkurzony Dean i tylko czekał aż ta się odezwie.
-Jeszcze się z tobą policze suko.- syknęła do Olki. Dean nie wytrzymał.
-Sean! Angel! Chodźcie tu!- krzyknął na cały głos.
-Pojebało cię już całkiem?!- warknęła Vicki i próbowała coś zrobić, jakoś się uratować, ale nie miała jak. Po chwili obok nich stał Sean, Angela, Kit, Kieran no i Dylan.
-Victorio, jak możesz być tak okrutna dla mojej kuzynki? Nie wiedziałam, że cały czas tak ją traktujesz. Co ona ci takiego zrobiła co?- zaczęła Angela stając oko w oko z Vicki.
-Zawsze jej nienawidziłam. Mała pyskata, smarkula... Przez to, że cały czas się z nami trzymała straciłam swą reputacje.
-I dlatego uprzykrzałaś mi życie w liceum?- powiedziała ironicznie Olka, która cały czas stała za Dean'em bo nie przepuszczał jej do przodu.
-A żebyś wiedziała. Potem poznałyśmy z Angel chłopaków no i to była szansa, żeby być z którymś z nich. Stałabym się bardziej popularna. A po za tym... dostaje co chce i jestem wolna od tej tu.- wskazała na Olkę.-aż do dziś, kiedy widzę cię w miejscu w którym widzieć cię nie powinnam.- syknęła na Olkę. Ta chciała ruszyć i jej walnąć, ale Dean ją złapał.
-Dylanie i Victorią, nie możecie tu dłużej zostać.- powiedział Sean.
-Ale Sean, to nie fair... wiem, że Dean to twój brat, ale zauważ, że nigdy się nie lubiliśmy. Skąd wiesz, że ja coś zrobiłem? To wymysły Dean'a. Nie moje.- próbował bronić się Dylan. ale Angelę i Sean'a ciężko przekonać.
-Masz racje, nie lubimy się, ale to nie moje wymysły. Od początku Vicki wydawała się chamska i fałszywa, ale nie do końca wiedziałem o co chodzi. Teraz wiem, jaka jest, bo sam słyszałem. A, że ty jesteś naiwny chłoptaszek to wzięła ciebie za swą ofiarę.- powiedział Dean. Cały czas obejmował stojącą przed nim Olkę.
-Pewnie masz racje.. - zastanawiał się Dylan.
-Co? Kochanie nie... nie mów tak. Nie ufaj mu. Kocham cię. Ty mnie tez. Dlaczego chcesz zepsuć naszą miłość? Przyznaję, że na początku robiłam to dla popularności, ale serio cię kocham. Mogę się stąd wynieść, ale bez ciebie nie idę. Możemy zbudować sobie nowe życie. Dylan, proszę cię...- powiedziała przez łzy Victoria , błagalnym głosem Dylana. Stała przy nim i próbowała jakoś do niego dotrzeć, ale .. czy to coś dało?
-Vicki, ja też cię kocham, ale myślałem, że już cię znam. Teraz się okazuje, że jest inaczej. Mogę wynieść się stąd z tobą, ale musisz mi pokazać jaka na prawdę jesteś. Chce wiedzieć o tobie wszystko....- przerwał nagle Kieran.
-Dobra pogadacie sobie potem, a teraz..... won stąd!- krzyknął Kieran i Dylan i Vicki wzdrygnęli się. Po jakmiś czasie zabrali wszystkie swoje rzeczy i już ich nie było. Dean podziękował każdemu z braci. Olka każdego z braci przytuliła. Kieran nie chciał jej puścić.
-Kieran? Możesz mnie puścić? Jestem zmęczona i chce spać.
-Ech... no dobra. ale jutro rezerwujesz dla mnie czas i przytulasz mnie.- zachichotał Kieran.
-Ha ha ha.... chciałbyś.- zachichotała Olka odsuwając się od Kierana.
-No ba, że chce. Obiecujesz?
-No okej. Ale potem jestem cała Dean'a.- zaśmiała się. Dean poruszał śmiesznie brwiami, na co wszyscy łącznie z nim wybuchnęli niekontrolowanym śmiechem.
-Dobra jestem zmęczona, idę spać. dobranoc.- powiedziała ciepło Olka i zniknęła za drzwiami pokoju Dean'a.
-Stary?- zaczął Kieran do Dean'a.- jesteś pewien, że nie będę z nią spał?- zaśmiał się Kieran. Dean mu zawtórował i tak jak Olka zniknął za drzwiami pokoju. Wszyscy się rozeszli do siebie. Dean i Olka musieli spać w jednym łóżku. Obu to nie przeszkadzało. Wyszło na to, że spali wtuleni w siebie. Ale.... czy było coś więcej?
Nutka magi ;3
Spotkanie zupełnie odmiennych od siebie istot, które połączy wielka miłość.
piątek, 23 sierpnia 2013
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział 3~ Plażing, smażing..."Gdzie my do cholery jesteśmy?"
Ech.... biedny Dean.... wciąż nie znalazł swojej miłości. Kit i Kieran oczywiście go pocieszają, że jeszcze ma czas na takie sentencje, ale i tak on wie swoje. Cała trójka patrząc jak Dylan i Vicki się całują i przytulają wciąż grymasiła.
-Rzygam.- powiedział Kieran.
-Tęczą.- powiedział Kit.
-Ja gównem.- dodał Dean, a Kit i Kieran spojrzeli się na niego spode łba.
-Dean...- westchnęli równo Kit i Kier.
-Oj dobra już..... nie wiem jak wy ale ja idę popływać.- rzucił obojętnie Dean i rzucił się wprost na fale, która jakby powstała specjalnie dla niego. Chłopacy pobiegli za nim. Całom trójkę ściągnęło na środek morza. Wir wodny powstał wokół nich i wciągnęło ich pod wodę.
Takim cudem znaleźli się w zupełnie innym świecie.
-O cholera... gdzie my jesteśmy?!- zapytał zdenerwowany Kier.
-No właśnie?!- dodał równie zdenerwowany Kit.
-Jak to możliwe... przecież wciągnęło nas pod wodę a teraz jesteśmy w jakimś zupełnie innym miejscu w dodatku w płytkiej wodzie obok wodospadu.
Może i mały jest, ale trzeba przyznać, że woda jest cieplutka i wygląda pięknie.
-Ale trzeba przyznać, że ładnie tu.- powiedział Dean i rozglądnął się w okół. Nadal stali we wodzie.
-No tu masz racje. Ale gdzie my cholera jesteśmy? Zauważcie, że jest tylko 3/4 nas. A Sean został ze swą Angel.- powiedział Kier.
-Mówicie tak, jakbyście byli zazdrośni. Co się z wami chłopaki dzieję? Jesteśmy tu w trójkę, a nie któryś z nas sam tu. Więc nie narzekajcie. Jeszcze przyjdzie na was pora. A teraz ogarnijcie dovna i poszukajmy kogoś lub czegoś, żeby wrócić do domu!- skończył swój monolog Kit i wyszedł z wody.
-Ech... masz racje...- westchnął Dean.
-Jesteś cholernym optymistą ale i tak cię kocham.- powiedział Kieran i poklepał Kit'a po plecach.
-Wiem. Nie masz innego wyboru.- powiedział cwaniacko Kit i wszedł po skałach na górę. Znów wszedł do wody i przepłynął przed siebie. Kier i Dean zrobili to samo.
*w tym samym czasie*
-Do jaasnej cholery, gdzie oni są?!- krzyczał Sean, a Angela go uspokajała.
-Spokojnie, pewnie gdzieś poszli. Jeżeli nie wrócą przez trzy dni to zadzwonimy na policję a teraz chodź.- powiedziała uwodzicielsko Angel, rozpinając guziki od koszuli. W końcu uporała się z guzikami i oczom Sean'a ukazały się jej piękne, pełne i wielkie piersi. Jej sutki pod wpływem jego nacisku unosiły się twardo.
*w tym czasie..*
Chłopacy płynęli przed siebie aż usłyszeli kolejny wodospad i śmiech dziewczyn. Od razu prąd ich wziął i zrzucił prosto do wody, przed dziewczyną.
Zaczęła się jeszcze głośniej śmiać gdy ujrzała chłopaków spadających z wodospadem.
-Kim jesteś?- zapytał Kier. Podszedł do niej i przyglądał się jej od stóp do głowy.
-Jestem Carolain. A ty jesteś 1/4 zespołu Room 94.- powiedziała szeroko się uśmiechając.
-Skąd wiesz?- zapytał Dean który stał już obok brata.
-Można powiedzieć, że jestem waszą fanką.- rzekła i machnęła ręką, żeby poszli za nią.
-Co to za miejsce? Gdzie my jesteśmy?- zapytał Kit.
-Bardzo daleko.- powiedziała puszczając oczko do Kit'a.
-To znaczy?- dopytywał się lekko podirytowany Kieran.
-Ech... dowiecie się jak coś wam pokaże. - powiedziała idąc dalej. Prowadziła ich wzdłuż rzeki a potem skręcili w las. Po chwili byli już na miejscu. Trochę zajęła im droga i zdążyło się już ściemnić ale jest ok.
Dom był nowoczesny, duży no i dobrze oświetlony. Jeszcze nie weszli do środka a już się dziwili, że taki ładny dom jest w lesie.
-Łoł... ale czadowy dom..- powiedział Dean. Miał oczy jak 5zł i był zachwycony.
-Nie zachwycaj się tak. Nie widziałeś jeszcze jak wygląda w środku.- powiedziała Carolain i pociągnęła Dean'a za rękę do domu a Kit i Kieran szli za nimi. Weszli przez ogród. Przejście z ogrodu do domu było w salonie.
-Po prawej stronie jest kuchnia, a obok mały gabinet. Do góry są nasze pokoje. A no i dla was też mamy pokoje.- powiedziała Carolain i puściła oczko do Dean'a. Niestety on nie jest nią zainteresowany. Ona go podrywa i mu dogadza a ten nic. Za to Kieran ją doceniał. Ale coś mi się wydaje, że żaden z tej trójki z nią nie będzie. Kit cały czas wspomina Olę z koncertu w Poznaniu. Tak naprawdę bardzo chciała tam być razem z przyjaciółką... chyba Gosią. Niestety nie wyszło, płakały oby dwie. Po jakimś czasie znalazły ich aski i zaczęły wypytywać ich o wszystko. Mało ich fanów ma aska, więc dla nich to dobrze bo nie mialy co liczyć na odpisanie na facebooku, lub twiterze. Wszyscy członkowie z zespołu im odpisuje ale nie wiedzą jakie są na żywo. Może uda im się wkrótce spotkać.
-Pewnie chcecie odpocząć. Zaprowadzę was do waszych pokoi. Są wolne odkąd mój brat z żoną i córką się wyprowadził. Siostra ze swoim kochankiem też już tu nie mieszka. Zostałam ja z moim chłopakiem.- powiedziała dziewczyna, a chłopcy poczuli ulgę. Nie będą musieli przed nią zwiewać jak do nich zarywa.
-Okej.- powiedział Kieran równo z Kit'em i poszli za nią na górę.
-To pokój mojego brata. Sean. Ty możesz spać tu.- powiedziała wskazując pokój Kieran'owi.Sean wszedł do pokoju i przeglądał mnóstwooooooooo płyt z muzyką. Znalazł nawet płytę jego zespołu Room 94. Kit i Dean poszli dalej.
-Ta połowa pokoju jest Dean'a, a ta twoja, Kit.- rzekła Carola i odeszła.
Gdy upewnili się że zeszła na dół zaczęli...
-Uff... myślałem, że nigdy nie pójdzie.- powiedział Dean.
-Serio?- powiedział ironicznie Kit.
-O co ci chodzi?- zapytał Dean.
-O to, że ona do ciebie zarywa, mając chłopaka i ty tego nie widzisz.
-Widzę, ale ja jej nie chce. Ma chłopaka, więc nie powinna tak robić.- odpowiedział Dean i usiadł na łóżku.
-Może i tak, ale jesteś sławny człowieku, no i najmłodszy z nas.- zaśmiał się Kit.
-No to co? Przecież ty nie jesteś wiele starszy ode mnie.
-Człowieku..... ja mam 21 lat. A ty jesteś 19-latkiem. Będąc na jej miejscu wybrałbyś mnie czy siebie?
-To jest dziwneee..... ale i tak wolałbym ciebie na jej miejscu. Jesteś wrażliwy i opiekuńczy, ale umiesz się bawić.- powiedział Dean. To były szczerze wypowiedziane słowa. Aż Kit się wzruszył, ale nie pokazywał tego Dean'owi.
-Jej... dzięki. Ale myślę, że jak byś spotkał tą jedyną to też byś taki był. Ja jestem taki od zawsze, dla każdego, ale ty zmieniłbyś się pod wpływem miłości.
-Dobra koniec tego... chcę się wyspać i jak najszybciej wrócić do Sean'a.- rzekł Dean, padając na łóżko. Kit zrobił to samo. Kieran natomiast siedział w pokoju i przesłuchiwał po kolei płyty. Akurat leciała piosenka, którą pamięta z jakiegoś filmu. Uwielbia ją. Nie słucha na co dzień takiego rodzaju muzyki, ale raz na jakiś czas można. Ech.... co by to było gdyby.... rozmyślał leżąc na łóżku. Nawet nie wiedział kiedy zasnął. Rano obudził go Dean i Kit. Otworzyli cichutko drzwi i delikatnie, na paluszkach podeszli do łóżka. Na trzy, cztery... wskoczyli na łóżko Kieran'a a ten wystraszony "Co się dzieję" zerwał się na równe nogi a chłopacy nie mogli wyrobić ze śmiechu.
-Rzygam.- powiedział Kieran.
-Tęczą.- powiedział Kit.
-Ja gównem.- dodał Dean, a Kit i Kieran spojrzeli się na niego spode łba.
-Dean...- westchnęli równo Kit i Kier.
-Oj dobra już..... nie wiem jak wy ale ja idę popływać.- rzucił obojętnie Dean i rzucił się wprost na fale, która jakby powstała specjalnie dla niego. Chłopacy pobiegli za nim. Całom trójkę ściągnęło na środek morza. Wir wodny powstał wokół nich i wciągnęło ich pod wodę.
Takim cudem znaleźli się w zupełnie innym świecie.
-O cholera... gdzie my jesteśmy?!- zapytał zdenerwowany Kier.
-No właśnie?!- dodał równie zdenerwowany Kit.
-Jak to możliwe... przecież wciągnęło nas pod wodę a teraz jesteśmy w jakimś zupełnie innym miejscu w dodatku w płytkiej wodzie obok wodospadu.
Może i mały jest, ale trzeba przyznać, że woda jest cieplutka i wygląda pięknie.
-Ale trzeba przyznać, że ładnie tu.- powiedział Dean i rozglądnął się w okół. Nadal stali we wodzie.
-No tu masz racje. Ale gdzie my cholera jesteśmy? Zauważcie, że jest tylko 3/4 nas. A Sean został ze swą Angel.- powiedział Kier.
-Mówicie tak, jakbyście byli zazdrośni. Co się z wami chłopaki dzieję? Jesteśmy tu w trójkę, a nie któryś z nas sam tu. Więc nie narzekajcie. Jeszcze przyjdzie na was pora. A teraz ogarnijcie dovna i poszukajmy kogoś lub czegoś, żeby wrócić do domu!- skończył swój monolog Kit i wyszedł z wody.
-Ech... masz racje...- westchnął Dean.
-Jesteś cholernym optymistą ale i tak cię kocham.- powiedział Kieran i poklepał Kit'a po plecach.
-Wiem. Nie masz innego wyboru.- powiedział cwaniacko Kit i wszedł po skałach na górę. Znów wszedł do wody i przepłynął przed siebie. Kier i Dean zrobili to samo.
*w tym samym czasie*
-Do jaasnej cholery, gdzie oni są?!- krzyczał Sean, a Angela go uspokajała.
-Spokojnie, pewnie gdzieś poszli. Jeżeli nie wrócą przez trzy dni to zadzwonimy na policję a teraz chodź.- powiedziała uwodzicielsko Angel, rozpinając guziki od koszuli. W końcu uporała się z guzikami i oczom Sean'a ukazały się jej piękne, pełne i wielkie piersi. Jej sutki pod wpływem jego nacisku unosiły się twardo.
*w tym czasie..*
Chłopacy płynęli przed siebie aż usłyszeli kolejny wodospad i śmiech dziewczyn. Od razu prąd ich wziął i zrzucił prosto do wody, przed dziewczyną.
Zaczęła się jeszcze głośniej śmiać gdy ujrzała chłopaków spadających z wodospadem.
-Kim jesteś?- zapytał Kier. Podszedł do niej i przyglądał się jej od stóp do głowy.
-Jestem Carolain. A ty jesteś 1/4 zespołu Room 94.- powiedziała szeroko się uśmiechając.
-Skąd wiesz?- zapytał Dean który stał już obok brata.
-Można powiedzieć, że jestem waszą fanką.- rzekła i machnęła ręką, żeby poszli za nią.
-Co to za miejsce? Gdzie my jesteśmy?- zapytał Kit.
-Bardzo daleko.- powiedziała puszczając oczko do Kit'a.
-To znaczy?- dopytywał się lekko podirytowany Kieran.
-Ech... dowiecie się jak coś wam pokaże. - powiedziała idąc dalej. Prowadziła ich wzdłuż rzeki a potem skręcili w las. Po chwili byli już na miejscu. Trochę zajęła im droga i zdążyło się już ściemnić ale jest ok.
Dom był nowoczesny, duży no i dobrze oświetlony. Jeszcze nie weszli do środka a już się dziwili, że taki ładny dom jest w lesie.
-Łoł... ale czadowy dom..- powiedział Dean. Miał oczy jak 5zł i był zachwycony.
-Nie zachwycaj się tak. Nie widziałeś jeszcze jak wygląda w środku.- powiedziała Carolain i pociągnęła Dean'a za rękę do domu a Kit i Kieran szli za nimi. Weszli przez ogród. Przejście z ogrodu do domu było w salonie.
-Po prawej stronie jest kuchnia, a obok mały gabinet. Do góry są nasze pokoje. A no i dla was też mamy pokoje.- powiedziała Carolain i puściła oczko do Dean'a. Niestety on nie jest nią zainteresowany. Ona go podrywa i mu dogadza a ten nic. Za to Kieran ją doceniał. Ale coś mi się wydaje, że żaden z tej trójki z nią nie będzie. Kit cały czas wspomina Olę z koncertu w Poznaniu. Tak naprawdę bardzo chciała tam być razem z przyjaciółką... chyba Gosią. Niestety nie wyszło, płakały oby dwie. Po jakimś czasie znalazły ich aski i zaczęły wypytywać ich o wszystko. Mało ich fanów ma aska, więc dla nich to dobrze bo nie mialy co liczyć na odpisanie na facebooku, lub twiterze. Wszyscy członkowie z zespołu im odpisuje ale nie wiedzą jakie są na żywo. Może uda im się wkrótce spotkać.
-Pewnie chcecie odpocząć. Zaprowadzę was do waszych pokoi. Są wolne odkąd mój brat z żoną i córką się wyprowadził. Siostra ze swoim kochankiem też już tu nie mieszka. Zostałam ja z moim chłopakiem.- powiedziała dziewczyna, a chłopcy poczuli ulgę. Nie będą musieli przed nią zwiewać jak do nich zarywa.
-Okej.- powiedział Kieran równo z Kit'em i poszli za nią na górę.
-To pokój mojego brata. Sean. Ty możesz spać tu.- powiedziała wskazując pokój Kieran'owi.Sean wszedł do pokoju i przeglądał mnóstwooooooooo płyt z muzyką. Znalazł nawet płytę jego zespołu Room 94. Kit i Dean poszli dalej.
-Ta połowa pokoju jest Dean'a, a ta twoja, Kit.- rzekła Carola i odeszła.
Gdy upewnili się że zeszła na dół zaczęli...
-Uff... myślałem, że nigdy nie pójdzie.- powiedział Dean.
-Serio?- powiedział ironicznie Kit.
-O co ci chodzi?- zapytał Dean.
-O to, że ona do ciebie zarywa, mając chłopaka i ty tego nie widzisz.
-Widzę, ale ja jej nie chce. Ma chłopaka, więc nie powinna tak robić.- odpowiedział Dean i usiadł na łóżku.
-Może i tak, ale jesteś sławny człowieku, no i najmłodszy z nas.- zaśmiał się Kit.
-No to co? Przecież ty nie jesteś wiele starszy ode mnie.
-Człowieku..... ja mam 21 lat. A ty jesteś 19-latkiem. Będąc na jej miejscu wybrałbyś mnie czy siebie?
-To jest dziwneee..... ale i tak wolałbym ciebie na jej miejscu. Jesteś wrażliwy i opiekuńczy, ale umiesz się bawić.- powiedział Dean. To były szczerze wypowiedziane słowa. Aż Kit się wzruszył, ale nie pokazywał tego Dean'owi.
-Jej... dzięki. Ale myślę, że jak byś spotkał tą jedyną to też byś taki był. Ja jestem taki od zawsze, dla każdego, ale ty zmieniłbyś się pod wpływem miłości.
-Dobra koniec tego... chcę się wyspać i jak najszybciej wrócić do Sean'a.- rzekł Dean, padając na łóżko. Kit zrobił to samo. Kieran natomiast siedział w pokoju i przesłuchiwał po kolei płyty. Akurat leciała piosenka, którą pamięta z jakiegoś filmu. Uwielbia ją. Nie słucha na co dzień takiego rodzaju muzyki, ale raz na jakiś czas można. Ech.... co by to było gdyby.... rozmyślał leżąc na łóżku. Nawet nie wiedział kiedy zasnął. Rano obudził go Dean i Kit. Otworzyli cichutko drzwi i delikatnie, na paluszkach podeszli do łóżka. Na trzy, cztery... wskoczyli na łóżko Kieran'a a ten wystraszony "Co się dzieję" zerwał się na równe nogi a chłopacy nie mogli wyrobić ze śmiechu.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 2~ Wy chodzicie?
Sean i Angela byli zatraceni w sobie i nie widzieli nic innego po za sobą nawzajem. To było suodkie :3....
Dylan z Dean'em wciąż rywalizują o Victorię, której podoba się Dean. Dean nie jest przekonany do niej, ale zastanawia się czy coś z by tego wyszło. Dylan natomiast obmacuje się z każdą napotkaną dziewczyną.
Dean i Victoria popłynęli za skały. Nie było ich widać. Usiedli przy brzegu, zasłonięci.
-Jeszcze raz, dziękuje za uratowanie, Dean.- powiedziała patrząc mu w oczy. Kąciki jej ust delikatnie unusiły się formując uśmiech.
-Nie dziękuj tyle.- zaśmiał się.- Chyba bym go zabił, jakby coś ci się stało.
-Serio?
-Tak. Jesteś miłą, fajną i śliczną dziewczyną, a on idiotą, dupkiem, podrywaczem, palantem..- zaczął wymieniać na palcach. Vicki przygryzła dolną wargę.
-Nie gadaj tyle...- powiedziała cicho i musnęła wargami jego usta. Dean jednak nie poczuł tego. On nic do niej nie czuje.
-Skoro tak...- westchnął udając urażonego, ale po chwili oboje się śmiali.- Czy ty coś do mnie czujesz?
-Wiesz... sama nie wiem... to wszystko dzieję się tak szybko, że... nie. Nie czuję nic do ciebie. Niby pokłóciłam się z Dylanem, ale jednak ..
-Czujesz coś do niego, przez tą kłótnie. Tak?
-N..no.. tak. Dokładnie tak. Wiem, że zarywa do innych ale może go ustatkuje?
-Może tak. No dobra to ja ci życzę powodzenia. Trzym się.- powiedział Dean i odszedł jak gdyby nigdy nic. Vicki od razu ruszyła do Dylana. Zobaczyła, że jakaś laska robi mu problemy, więc postanowiła mu pomóc. Podbiegła do nich i od razu wpiła się w jego usta. On na początku stał w bezruchu. Ale po chwili namiętnie się całowali. Podobało im się to. Oboje coś poczuli.
-Cześć kochanie.- powiedział Dylan. - To jest Pat.
-Hej Pat. Masz śliczne włosy. Farbowałaś?- zapytała naprawdę podekscytowana jej włosami Victoria.
-Dzięki. Tak. Ale muszę pofarbować odrosty. Nienawidzę tego.
-Jaki masz naturalny kolor?
-Blond. A ty rude?
-Tak. A właśnie... zapomniała bym... jestem Victoria.- powiedziała i wyciągnęła do nowej koleżanki rękę.
-Hehe spoko. Pasuje do ciebie takie wojownicze imię. To dziwne, ale czuję od ciebie magię.
-Co? Magię? Okej...
-No ależ, kochanie.... wiele razy mówiłem ci, że magicznie poruszasz się w łóżku. To czuć na wylot.- powiedział Dylan opierając głowę na jej ramieniu. Obejmował ją w talii. Wyglądali jakby, że czy wiście byli parą. A Pat we wszystko wierzyła.
-Dobra.. to ja już pójdę. Nie będę wam przeszkadzać. Narka.- powiedziała Pat i odeszła do swoich znajomych.
-Co to miało być?- zapytał Dylan patrząc jej w oczy.
-Mogłabym zapytać ciebie o to samo.
-Pocałowałaś mnie.... ale przecież jesteś na mnie zła za utopienie.|
-Masz szanse, żeby mnie przekonać.
-Jak?- zapytał Dylan, a ona wskazała palcem na jej dolną partię.
-Domyśl się. - powiedziała uwodzicielsko.
-Idziemy do mnie. Szybko.- powiedział szybko i pociągnął ją za sobą biegiem w stronę ich willi.
Sean znalazł swą ukochaną, Dylan to samo a Dean został sam. Położył się na plecach i leżał. Do czasu....
-Ej Dean, nie śpij tu.- usłyszał głos.
-Kieran?! Kit?! Co wy tu robicie?!- powiedział uradowany Dean. Przywitał się z chłopakami.
-No wiesz.... nudno tam bez was, a po za tym .... co to za wakacje na plaży bez nas? No ej..- powiedział Kit.
-Brakowało mi was.- powiedział Dean do obu.
-Nam was też.- powiedział Kieran.
-No to co? Do wody, no nie?- powiedział Kit.
-Jeszcze pytasz?- dodał Dean i już pobiegli prosto na fale.
* po jakimś czasie w willi*
-To mówisz, że ta brunetka do Angel z Polski?- pytał Kieran, siedząc z Sean'em przy barku.
-Tak. Moja dziewczyna.- odpowiedział Sean.
-Aha. To chodzicie od dziś tak?- dalej pytał Kier.
-No tak.
-Aha. No to szczęścia i wytrwałości.- powiedział Kieran i przybił piątkę z bratem.
---------------------------------------------------------------------------------
-Ej... Dean?- powiedział Dylan wchodząc do pokoju Dean'a.
-Tak?
-Przepraszam cię za to z Victorią..
-Nie przepraszaj. Nic do niej nie czuję. Za to wy do siebie pasujecie. Ale musisz skończyć z zarywaniem do innych.
-Stary mam 20 lat. Umiem o siebie zadbać. A po za tym... ona jakoś nie narzekała krzycząc pode mną moje imię.- powiedział Dylan a Dean przez śmiech rzucił w niego poduszką.
-O nie... stary przegiołeś. To oznacza wojnę.- powiedział z powagą Dylan i rzucił się na Dean'a z poduszką. Oboje się śmiali. Ale po chwili do pokoju wpadła pewna osoba.
-Co to za bitwa beze mnie?- powiedziała Vicki i rzuciła w chłopaków poduszką. Po niej dołączyli Sean i Kieran. A zaraz do pokoju wpadła Angel.
-Co tu się dzieje?!- krzyknęła a wszyscy się zatrzymali w różnych pozach. Tak jak w "raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy".
-Niiiiiic.- powiedzieli wszyscy równo.
-Aha. No to ja wracam do robienia pizzy. - powiedziała i zeszła na dół. Wszyscy spojrzeli po sobie i ruszyli biegiem na dół. W biegu każdy usiadł na krzesło przy blacie od kuchni. A gdy Angel się odwróciła, każdy siedział.
-No, no..... całkiem ładnie. Ale ja dopiero zaczynam. Nie jest skończona.- powiedziała Angel i nagle wszystkim uśmiech z twarzy zszedł. Wszyscy grali w kamień, papier i nożyce, żeby wywnioskować kto pomaga Angel przy robieniu pizzy. Sean i tak został z nią i jej pomagał, ale reszta?
-Dobra już się nie kłóćcie. Ze mną zostaje Sean a wy róbcie co chcecie.- powiedziała Angel, obejmując Sean'a.
-Okej.- powiedzieli chórem i poszli na plaże. Wszyscy się na nich patrzyli jak na idiotów.
Dylan z Dean'em wciąż rywalizują o Victorię, której podoba się Dean. Dean nie jest przekonany do niej, ale zastanawia się czy coś z by tego wyszło. Dylan natomiast obmacuje się z każdą napotkaną dziewczyną.
Dean i Victoria popłynęli za skały. Nie było ich widać. Usiedli przy brzegu, zasłonięci.
-Jeszcze raz, dziękuje za uratowanie, Dean.- powiedziała patrząc mu w oczy. Kąciki jej ust delikatnie unusiły się formując uśmiech.
-Nie dziękuj tyle.- zaśmiał się.- Chyba bym go zabił, jakby coś ci się stało.
-Serio?
-Tak. Jesteś miłą, fajną i śliczną dziewczyną, a on idiotą, dupkiem, podrywaczem, palantem..- zaczął wymieniać na palcach. Vicki przygryzła dolną wargę.
-Nie gadaj tyle...- powiedziała cicho i musnęła wargami jego usta. Dean jednak nie poczuł tego. On nic do niej nie czuje.
-Skoro tak...- westchnął udając urażonego, ale po chwili oboje się śmiali.- Czy ty coś do mnie czujesz?
-Wiesz... sama nie wiem... to wszystko dzieję się tak szybko, że... nie. Nie czuję nic do ciebie. Niby pokłóciłam się z Dylanem, ale jednak ..
-Czujesz coś do niego, przez tą kłótnie. Tak?
-N..no.. tak. Dokładnie tak. Wiem, że zarywa do innych ale może go ustatkuje?
-Może tak. No dobra to ja ci życzę powodzenia. Trzym się.- powiedział Dean i odszedł jak gdyby nigdy nic. Vicki od razu ruszyła do Dylana. Zobaczyła, że jakaś laska robi mu problemy, więc postanowiła mu pomóc. Podbiegła do nich i od razu wpiła się w jego usta. On na początku stał w bezruchu. Ale po chwili namiętnie się całowali. Podobało im się to. Oboje coś poczuli.
-Cześć kochanie.- powiedział Dylan. - To jest Pat.
-Hej Pat. Masz śliczne włosy. Farbowałaś?- zapytała naprawdę podekscytowana jej włosami Victoria.
-Dzięki. Tak. Ale muszę pofarbować odrosty. Nienawidzę tego.
-Jaki masz naturalny kolor?
-Blond. A ty rude?
-Tak. A właśnie... zapomniała bym... jestem Victoria.- powiedziała i wyciągnęła do nowej koleżanki rękę.
-Hehe spoko. Pasuje do ciebie takie wojownicze imię. To dziwne, ale czuję od ciebie magię.
-Co? Magię? Okej...
-No ależ, kochanie.... wiele razy mówiłem ci, że magicznie poruszasz się w łóżku. To czuć na wylot.- powiedział Dylan opierając głowę na jej ramieniu. Obejmował ją w talii. Wyglądali jakby, że czy wiście byli parą. A Pat we wszystko wierzyła.
-Dobra.. to ja już pójdę. Nie będę wam przeszkadzać. Narka.- powiedziała Pat i odeszła do swoich znajomych.
-Co to miało być?- zapytał Dylan patrząc jej w oczy.
-Mogłabym zapytać ciebie o to samo.
-Pocałowałaś mnie.... ale przecież jesteś na mnie zła za utopienie.|
-Masz szanse, żeby mnie przekonać.
-Jak?- zapytał Dylan, a ona wskazała palcem na jej dolną partię.
-Domyśl się. - powiedziała uwodzicielsko.
-Idziemy do mnie. Szybko.- powiedział szybko i pociągnął ją za sobą biegiem w stronę ich willi.
Sean znalazł swą ukochaną, Dylan to samo a Dean został sam. Położył się na plecach i leżał. Do czasu....
-Ej Dean, nie śpij tu.- usłyszał głos.
-Kieran?! Kit?! Co wy tu robicie?!- powiedział uradowany Dean. Przywitał się z chłopakami.
-No wiesz.... nudno tam bez was, a po za tym .... co to za wakacje na plaży bez nas? No ej..- powiedział Kit.
-Brakowało mi was.- powiedział Dean do obu.
-Nam was też.- powiedział Kieran.
-No to co? Do wody, no nie?- powiedział Kit.
-Jeszcze pytasz?- dodał Dean i już pobiegli prosto na fale.
* po jakimś czasie w willi*
-To mówisz, że ta brunetka do Angel z Polski?- pytał Kieran, siedząc z Sean'em przy barku.
-Tak. Moja dziewczyna.- odpowiedział Sean.
-Aha. To chodzicie od dziś tak?- dalej pytał Kier.
-No tak.
-Aha. No to szczęścia i wytrwałości.- powiedział Kieran i przybił piątkę z bratem.
---------------------------------------------------------------------------------
-Ej... Dean?- powiedział Dylan wchodząc do pokoju Dean'a.
-Tak?
-Przepraszam cię za to z Victorią..
-Nie przepraszaj. Nic do niej nie czuję. Za to wy do siebie pasujecie. Ale musisz skończyć z zarywaniem do innych.
-Stary mam 20 lat. Umiem o siebie zadbać. A po za tym... ona jakoś nie narzekała krzycząc pode mną moje imię.- powiedział Dylan a Dean przez śmiech rzucił w niego poduszką.
-O nie... stary przegiołeś. To oznacza wojnę.- powiedział z powagą Dylan i rzucił się na Dean'a z poduszką. Oboje się śmiali. Ale po chwili do pokoju wpadła pewna osoba.
-Co to za bitwa beze mnie?- powiedziała Vicki i rzuciła w chłopaków poduszką. Po niej dołączyli Sean i Kieran. A zaraz do pokoju wpadła Angel.
-Co tu się dzieje?!- krzyknęła a wszyscy się zatrzymali w różnych pozach. Tak jak w "raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy".
-Niiiiiic.- powiedzieli wszyscy równo.
-Aha. No to ja wracam do robienia pizzy. - powiedziała i zeszła na dół. Wszyscy spojrzeli po sobie i ruszyli biegiem na dół. W biegu każdy usiadł na krzesło przy blacie od kuchni. A gdy Angel się odwróciła, każdy siedział.
-No, no..... całkiem ładnie. Ale ja dopiero zaczynam. Nie jest skończona.- powiedziała Angel i nagle wszystkim uśmiech z twarzy zszedł. Wszyscy grali w kamień, papier i nożyce, żeby wywnioskować kto pomaga Angel przy robieniu pizzy. Sean i tak został z nią i jej pomagał, ale reszta?
-Dobra już się nie kłóćcie. Ze mną zostaje Sean a wy róbcie co chcecie.- powiedziała Angel, obejmując Sean'a.
-Okej.- powiedzieli chórem i poszli na plaże. Wszyscy się na nich patrzyli jak na idiotów.
Rozdział 1~ Poznanie
"Duch Doliny nigdy nie umiera.
Zwie się Tajemną Kobiecością.
Z wrót Tajemnej Kobiecości
Wyrastają Niebo i Ziemia.
On nas nigdy nie opuszcza.
Czerp z niego do woli, jego źródło nigdy nie wysycha..."
-Tao te king
Zwie się Tajemną Kobiecością.
Z wrót Tajemnej Kobiecości
Wyrastają Niebo i Ziemia.
On nas nigdy nie opuszcza.
Czerp z niego do woli, jego źródło nigdy nie wysycha..."
-Tao te king
No więc... mamy rok 2013. Całkiem nieźle się kreci. Życie daje popalić, ale da się wytrzymać. Nastolatki się cieszą bo są wakacje. Z resztą.... nie tylko oni się z tego cieszą. Ale cóż... Młodzież szuka swoich drugich połówek, ale też popadają w nałogi. Piją, palą, ćpają.... co się dzieję z tą młodzieżom?
Dean i Sean to bracia. *
-Dean! Ty śpiochu! Wstawaj!
-Sean, nie krzycz! Daj mi pospać!- odkrzyknął Dean.
-O nie, nie, nie... Ty długo śpisz, a potem nic nie robisz. Nie ma tak. Jest 30 stopni. Jedziemy nad morze i nie marudź tylko się pakuj. Dylan zaraz tu będzie.
-Że co?! Dylan?! Jezioro?! What?!- dopytywał się Dean siedząc wyprostowany na łóżku.
-To. Dalej szykuj się. Jedziemy tam na kilka dni, więc wiesz....- powiedział Sean na wychodnym.
-Super. Na kilka dni. A Kieran? A Kit? Ech... dobra...- mruczał sam do siebie Dean, pakując się w wielką torbę z Nike.
Po godzinie Dean był spakowany, a chłopacy czekali na niego na dole. Schodząc po schodach Dean zapytał.
-A gdzie Kieran i Kit?
-No przecież w nocy jechali do Berlina. Nie pamiętasz?- dodał Sean.
-A no... faktycznie. - po krótkim zastanowieniu Dean, Sean i Dylan wsiadali już do samochodu. Sean kierował, Dylan obok a Dean z tyłu. Uwielbia tyły.
Po 2 godzinach jazdy w końcu mogli się rozprostować i nasycić zapachem morza.
-Ach....- westchnął Sean.- uwielbiam ten zapach morza.
-Nie tylko ty.- dodał Dean, który już zabrał swój bagaż z auta.
-To co, idziemy do naszej willi?- zapyta chłopaków, jak zawsze radosny Dylan.
-Tak, za 3 minuty zaczynam rezerwację :) - dodał Sean.- Chodźcie.- dodał i poprowadził za sobą chłopców. Dylan był w szoku, bo jeszcze nie przywykł do takich luksusów. Dean i Sean już tu byli nie raz z chłopakami, więc dla nich to nic nowego. Dean od razu pokierował się na górę do swojego pokoju. Wiedzial gdzie co ma i wgl. Dylan nie był tu jeszcze więc Sean go trochę wprowadził. Po pokazaniu wszystkiego Dylanowi, oboje udali się do swych pokoi. Dylan był zachwycony nowym pokojem. A Sean tak jak Dean, byli już tu nie raz i nie był zachwycony swym pokojem tak jak za pierwszym razem gdy tu przyjechali. Najlepsze pokoje mieli Kieran i Kit. Ale oni sami je urządzali i trochę im to zajęło no ale.... efekty są super. Po 3 godzinach chłopacy byli już w pełni rozpakowani i gotowi iść na plaże.
-Uuuu... ale tu laluni..- wzdychał Dylan patrząc na tyłeczki dziewczyn, które obok nich przechodziły.
-Nie śliń się. I tak nie zamoczysz.- zaśmiał się Sean. A Dean zaczął się śmiać. Szedł tyłem i wpadł na jakąś dziewczynę. Odwrócił się do niej.
-Przepraszam.- powiedział po angielsku oczywiście.
-Nie ma sprawy.- odpowiedziała, ale po polsku. Uśmiechnęła się i poszła dalej. Dean cały czas na nią patrzył. Jest z Anglii ale nie raz był w Polsce i rozumie po polsku. Była śliczną dziewczyną. Miała długie, proste rude włosy. Bez grzywki. Była w stroju kąpielowym ale miała na sobie spodenki i trampki. Miała niebieskie oczy i od razu wpadła w oko trójce chłopaków.
-To polka, prawda?- zapytał Dean.
-Tak.- powiedział Sean.
-Niezła dupcia.- powiedział cwaniackim głosem Dylan.
-A ty tylko o jednym...- westchnął Sean i pociągnął za ramię Dean'a, który wciąż oglądał za rudowłosą.
Poszli na plaże. Wybrali dla siebie miejsce nie daleko skał. Dylan i Dean od razu rzucili się na fale. Sean zadzwonił do Kieran'a i Kit'a, żeby dać im znać co się tu z nimi dzieje. Podczas rozmowy przez telefon Sean rozglądał się po całej plaży, aż jego wzrok powędrował na pewną brązowo włosom dziewczynę. Wydawała mu się znajoma. Skończył rozmowę i ruszył do chłopaków.
-Hej Sean, co tam u chłopaków?- zapytał Dean.
-Wszystko w porządku, bawią się nieźle. - odpowiedział Sean i po chwili już nurkował pod wodą. Woda była czysta i przejrzysta. Gdy wynurzył się w końcu z wody, stanął oko w oko z brązowo włosom.
-Wydajesz mi się znajoma.- powiedział do niebieskookiej.
-Możliwe. Ty jesteś Sean. Prawda?- powiedziała.
-Tak. Skąd wiesz?
-Poznaliśmy się przypadkiem w Polsce.
-Możliwe. Przepraszam, ale nie pamiętam twojego imienia.- zasmucił się Sean.
-Ha ha.... jestem Angela..- powiedziała z szerokim uśmiechem. Sean jej przerwał.
-Ale mam na ciebie mówić Angel, prawda?
-Oo.. jednak pamiętasz.- zaśmiała się dziewczyna. Spojrzała na Dylana, stojącego po chwili obok Sean'a i Dean'a, który szedł w ich stronę.
-Dylan zostaw ich samych. Nie musisz za każdym razem się wpierdalać.- powiedział Dean do Dylana.
-A ty to Dean, prawda?- powiedziała Angel do Dean'a.
-Tak. Pamiętam cię. Wpadliśmy na ciebie we Wrześni w Tesco. Jesteś Angel.
-Tak. Od tamtej pory uczyłam się angielskiego. Było warto.
-Czemu uczyłaś się angielskiego?- zapytał Dylan.
-Bo liczyłam, że kiedyś znów spotkam moich idoli.- powiedziała i przygryzła dolną wargę. Była zapatrzona w Sean'a. Dylan w nią. A Dean dogadywał się z nią najwięcej.
-Miałaś rację. chodź się przytulić.- powiedział Dylan. Chciał za wszelką cenę "posiąść" Angele.
-Do ciebie nie. Ale do nich tak.- powiedziała Angel i wtuliła się najpierw w Dean'a a potem w Sean'a.
-Uuuu... Dylan.... dziewczyna cię zmiażdżyła. - zaśmiali się bracia.
-Jesteś tu sama?- zapytał Sean.
-Nie z przyjaciółką. Victorią.
-Aha. Jak wygląda?- zapytał zaintrygowany Dylan.
-Em... o tak. - pokazała na dziewczynę idącą w ich stronę. Dean aż otworzył usta. To ta sama dziewczyna na która wpadł dziś przypadkiem.
-Hejka, jestem Victoria.- powiedziała rozpromieniona rudowłosa. Spojrzała na każdego. Ale jak jej wzrok spotkał się z wzrokiem Dean'a zarumieniła się i spuściła głowę.
-Jestem Dylan.- powiedział szybko i podszedł do niej by ją przytulić. Dziewczyna niechętnie to zrobiła bo widziała jak Dean się wkurzał.
-Ja Sean.- powiedział Sean i też ją przytulił. Ale tak delikatnie i szybko. Nie chciał, żeby Angel patrzyła na to. Woli ją.
-A ty?- zapytała Dean'a podchodząc do niego i niepewnie się przytulając.
-Dean.- powiedział i przytulił ją mocniej do siebie. dziewczyna się zarumieniła. Nie chciała go puszczać i on jej też nie, ale musieli. Niechętnie się od siebie oderwali. Spojrzeli na siebie, uśmiechnęli delikatnie.
-Jesteście z Polski tak?- zagadywał Dylan.
-No tak. A wy z Anglii.- powiedziała Angel. Dylan objął ją ramieniem i prowadził przed siebie.
-Widzę, że trochę o nas wiesz. Z przyjemnością ci opowiem wszystko co chcesz. Zrobię też wszystko by spełnić każde twe pragnienie.- mówił uwodzicielskim głosem. Dean widział, że Sean był strasznie wkurzony więc wziął sprawę w swoje ręce i wskoczył na Dylana, zanurzając ich obu pod wodę. Dean wynurzył sie pierwszy. Sean stał obok niego i szepnął.
-Dziękuje
-Do usług.- puścił mu oczko. Dylan po chwili podpłynął pod wodą do Victori i wciągnął ją pod wodę.
-Nie umiem pływać dupku!- krzyczała topiąca się dziewczyna. Dean od razu ruszył ją ratować. Dylan o tym nie wiedział i był już tam gdzie ma grunt, pozostawiając ją na głębokiej wodzie.
-Już jestem. Nic ci nie jest?- zapytał Dean, biorąc dziewczynę na ręce.
-Nie.- powiedziała i wykrztusiła wodę.- Dziękuje.- powiedziała. -Ten idiota by mnie utopił. Nie lubię go. Wkurza mnie.
-Nie tylko ciebie..- westchnął Dean.- złap się moich ramion a ja podpłynę do brzegu.- mówił przy niej po polsku. Była zaskoczona. Ale fajnie się słucha jak on mówi z brytyjskim akcentem.
Kiedy byli już na takim poziomie, że Dean miał grunt, wziął ją na ręce. Cały ten kawałek przeszli do czekających przy kamieniach przyjaciół. Vicki oparła głowę o ramię Dean'a. Dylan piorunował ich wzrokiem. Sean i Angel opierali się o siebie, siedząc na skale.
-Przepraszam, nie wiedziałem, że nie umiesz pływać.- powiedział Dylan do Vicki. Dean czuł, że to jest udawane.
-To trzeba było mnie nie topić, dupku.- mimo, wkurzenia, mówiła całkiem spokojnie. Dean cały czas trzymał ją w ramionach. Ale ani jej, ani jemu to nie przeszkadzało.
-Ale ja przep...- przerwała Dylanowi Vicki.
-Nie przepraszaj, za bycie idiotą, podrywaczem i lizusem.- warknęła do niego.- A tobie dziękuje.- zwróciła się do Dean'a i dała mu buziaka w policzek.
-Spoko.- powiedział i posłał jej ciepły uśmiech, który odwzajemniła. W końcu ją postawił na nogi. Po chwili Dean spojrzał w stronę Sean'a i Angel, którzy zamknięci byli w objęciach i całowali się namiętnie.
-Dean! Ty śpiochu! Wstawaj!
-Sean, nie krzycz! Daj mi pospać!- odkrzyknął Dean.
-O nie, nie, nie... Ty długo śpisz, a potem nic nie robisz. Nie ma tak. Jest 30 stopni. Jedziemy nad morze i nie marudź tylko się pakuj. Dylan zaraz tu będzie.
-Że co?! Dylan?! Jezioro?! What?!- dopytywał się Dean siedząc wyprostowany na łóżku.
-To. Dalej szykuj się. Jedziemy tam na kilka dni, więc wiesz....- powiedział Sean na wychodnym.
-Super. Na kilka dni. A Kieran? A Kit? Ech... dobra...- mruczał sam do siebie Dean, pakując się w wielką torbę z Nike.
Po godzinie Dean był spakowany, a chłopacy czekali na niego na dole. Schodząc po schodach Dean zapytał.
-A gdzie Kieran i Kit?
-No przecież w nocy jechali do Berlina. Nie pamiętasz?- dodał Sean.
-A no... faktycznie. - po krótkim zastanowieniu Dean, Sean i Dylan wsiadali już do samochodu. Sean kierował, Dylan obok a Dean z tyłu. Uwielbia tyły.
Po 2 godzinach jazdy w końcu mogli się rozprostować i nasycić zapachem morza.
-Ach....- westchnął Sean.- uwielbiam ten zapach morza.
-Nie tylko ty.- dodał Dean, który już zabrał swój bagaż z auta.
-To co, idziemy do naszej willi?- zapyta chłopaków, jak zawsze radosny Dylan.
-Tak, za 3 minuty zaczynam rezerwację :) - dodał Sean.- Chodźcie.- dodał i poprowadził za sobą chłopców. Dylan był w szoku, bo jeszcze nie przywykł do takich luksusów. Dean i Sean już tu byli nie raz z chłopakami, więc dla nich to nic nowego. Dean od razu pokierował się na górę do swojego pokoju. Wiedzial gdzie co ma i wgl. Dylan nie był tu jeszcze więc Sean go trochę wprowadził. Po pokazaniu wszystkiego Dylanowi, oboje udali się do swych pokoi. Dylan był zachwycony nowym pokojem. A Sean tak jak Dean, byli już tu nie raz i nie był zachwycony swym pokojem tak jak za pierwszym razem gdy tu przyjechali. Najlepsze pokoje mieli Kieran i Kit. Ale oni sami je urządzali i trochę im to zajęło no ale.... efekty są super. Po 3 godzinach chłopacy byli już w pełni rozpakowani i gotowi iść na plaże.
-Uuuu... ale tu laluni..- wzdychał Dylan patrząc na tyłeczki dziewczyn, które obok nich przechodziły.
-Nie śliń się. I tak nie zamoczysz.- zaśmiał się Sean. A Dean zaczął się śmiać. Szedł tyłem i wpadł na jakąś dziewczynę. Odwrócił się do niej.
-Przepraszam.- powiedział po angielsku oczywiście.
-Nie ma sprawy.- odpowiedziała, ale po polsku. Uśmiechnęła się i poszła dalej. Dean cały czas na nią patrzył. Jest z Anglii ale nie raz był w Polsce i rozumie po polsku. Była śliczną dziewczyną. Miała długie, proste rude włosy. Bez grzywki. Była w stroju kąpielowym ale miała na sobie spodenki i trampki. Miała niebieskie oczy i od razu wpadła w oko trójce chłopaków.
-To polka, prawda?- zapytał Dean.
-Tak.- powiedział Sean.
-Niezła dupcia.- powiedział cwaniackim głosem Dylan.
-A ty tylko o jednym...- westchnął Sean i pociągnął za ramię Dean'a, który wciąż oglądał za rudowłosą.
Poszli na plaże. Wybrali dla siebie miejsce nie daleko skał. Dylan i Dean od razu rzucili się na fale. Sean zadzwonił do Kieran'a i Kit'a, żeby dać im znać co się tu z nimi dzieje. Podczas rozmowy przez telefon Sean rozglądał się po całej plaży, aż jego wzrok powędrował na pewną brązowo włosom dziewczynę. Wydawała mu się znajoma. Skończył rozmowę i ruszył do chłopaków.
-Hej Sean, co tam u chłopaków?- zapytał Dean.
-Wszystko w porządku, bawią się nieźle. - odpowiedział Sean i po chwili już nurkował pod wodą. Woda była czysta i przejrzysta. Gdy wynurzył się w końcu z wody, stanął oko w oko z brązowo włosom.
-Wydajesz mi się znajoma.- powiedział do niebieskookiej.
-Możliwe. Ty jesteś Sean. Prawda?- powiedziała.
-Tak. Skąd wiesz?
-Poznaliśmy się przypadkiem w Polsce.
-Możliwe. Przepraszam, ale nie pamiętam twojego imienia.- zasmucił się Sean.
-Ha ha.... jestem Angela..- powiedziała z szerokim uśmiechem. Sean jej przerwał.
-Ale mam na ciebie mówić Angel, prawda?
-Oo.. jednak pamiętasz.- zaśmiała się dziewczyna. Spojrzała na Dylana, stojącego po chwili obok Sean'a i Dean'a, który szedł w ich stronę.
-Dylan zostaw ich samych. Nie musisz za każdym razem się wpierdalać.- powiedział Dean do Dylana.
-A ty to Dean, prawda?- powiedziała Angel do Dean'a.
-Tak. Pamiętam cię. Wpadliśmy na ciebie we Wrześni w Tesco. Jesteś Angel.
-Tak. Od tamtej pory uczyłam się angielskiego. Było warto.
-Czemu uczyłaś się angielskiego?- zapytał Dylan.
-Bo liczyłam, że kiedyś znów spotkam moich idoli.- powiedziała i przygryzła dolną wargę. Była zapatrzona w Sean'a. Dylan w nią. A Dean dogadywał się z nią najwięcej.
-Miałaś rację. chodź się przytulić.- powiedział Dylan. Chciał za wszelką cenę "posiąść" Angele.
-Do ciebie nie. Ale do nich tak.- powiedziała Angel i wtuliła się najpierw w Dean'a a potem w Sean'a.
-Uuuu... Dylan.... dziewczyna cię zmiażdżyła. - zaśmiali się bracia.
-Jesteś tu sama?- zapytał Sean.
-Nie z przyjaciółką. Victorią.
-Aha. Jak wygląda?- zapytał zaintrygowany Dylan.
-Em... o tak. - pokazała na dziewczynę idącą w ich stronę. Dean aż otworzył usta. To ta sama dziewczyna na która wpadł dziś przypadkiem.
-Hejka, jestem Victoria.- powiedziała rozpromieniona rudowłosa. Spojrzała na każdego. Ale jak jej wzrok spotkał się z wzrokiem Dean'a zarumieniła się i spuściła głowę.
-Jestem Dylan.- powiedział szybko i podszedł do niej by ją przytulić. Dziewczyna niechętnie to zrobiła bo widziała jak Dean się wkurzał.
-Ja Sean.- powiedział Sean i też ją przytulił. Ale tak delikatnie i szybko. Nie chciał, żeby Angel patrzyła na to. Woli ją.
-A ty?- zapytała Dean'a podchodząc do niego i niepewnie się przytulając.
-Dean.- powiedział i przytulił ją mocniej do siebie. dziewczyna się zarumieniła. Nie chciała go puszczać i on jej też nie, ale musieli. Niechętnie się od siebie oderwali. Spojrzeli na siebie, uśmiechnęli delikatnie.
-Jesteście z Polski tak?- zagadywał Dylan.
-No tak. A wy z Anglii.- powiedziała Angel. Dylan objął ją ramieniem i prowadził przed siebie.
-Widzę, że trochę o nas wiesz. Z przyjemnością ci opowiem wszystko co chcesz. Zrobię też wszystko by spełnić każde twe pragnienie.- mówił uwodzicielskim głosem. Dean widział, że Sean był strasznie wkurzony więc wziął sprawę w swoje ręce i wskoczył na Dylana, zanurzając ich obu pod wodę. Dean wynurzył sie pierwszy. Sean stał obok niego i szepnął.
-Dziękuje
-Do usług.- puścił mu oczko. Dylan po chwili podpłynął pod wodą do Victori i wciągnął ją pod wodę.
-Nie umiem pływać dupku!- krzyczała topiąca się dziewczyna. Dean od razu ruszył ją ratować. Dylan o tym nie wiedział i był już tam gdzie ma grunt, pozostawiając ją na głębokiej wodzie.
-Już jestem. Nic ci nie jest?- zapytał Dean, biorąc dziewczynę na ręce.
-Nie.- powiedziała i wykrztusiła wodę.- Dziękuje.- powiedziała. -Ten idiota by mnie utopił. Nie lubię go. Wkurza mnie.
-Nie tylko ciebie..- westchnął Dean.- złap się moich ramion a ja podpłynę do brzegu.- mówił przy niej po polsku. Była zaskoczona. Ale fajnie się słucha jak on mówi z brytyjskim akcentem.
Kiedy byli już na takim poziomie, że Dean miał grunt, wziął ją na ręce. Cały ten kawałek przeszli do czekających przy kamieniach przyjaciół. Vicki oparła głowę o ramię Dean'a. Dylan piorunował ich wzrokiem. Sean i Angel opierali się o siebie, siedząc na skale.
-Przepraszam, nie wiedziałem, że nie umiesz pływać.- powiedział Dylan do Vicki. Dean czuł, że to jest udawane.
-To trzeba było mnie nie topić, dupku.- mimo, wkurzenia, mówiła całkiem spokojnie. Dean cały czas trzymał ją w ramionach. Ale ani jej, ani jemu to nie przeszkadzało.
-Ale ja przep...- przerwała Dylanowi Vicki.
-Nie przepraszaj, za bycie idiotą, podrywaczem i lizusem.- warknęła do niego.- A tobie dziękuje.- zwróciła się do Dean'a i dała mu buziaka w policzek.
-Spoko.- powiedział i posłał jej ciepły uśmiech, który odwzajemniła. W końcu ją postawił na nogi. Po chwili Dean spojrzał w stronę Sean'a i Angel, którzy zamknięci byli w objęciach i całowali się namiętnie.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)