czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 2~ Wy chodzicie?

Sean i Angela byli zatraceni w sobie i nie widzieli nic innego po za sobą nawzajem. To było suodkie :3....
Dylan z Dean'em wciąż rywalizują o Victorię, której podoba się Dean. Dean nie jest przekonany do niej, ale zastanawia się czy coś z by tego wyszło. Dylan natomiast obmacuje się z każdą napotkaną dziewczyną.
Dean i Victoria popłynęli za skały. Nie było ich widać. Usiedli przy brzegu, zasłonięci.
-Jeszcze raz, dziękuje za uratowanie, Dean.- powiedziała patrząc mu w oczy. Kąciki jej ust delikatnie unusiły się formując uśmiech.
-Nie dziękuj tyle.- zaśmiał się.- Chyba bym go zabił, jakby coś ci się stało.
-Serio?
-Tak. Jesteś miłą, fajną i śliczną dziewczyną, a on idiotą, dupkiem, podrywaczem, palantem..- zaczął wymieniać na palcach. Vicki przygryzła dolną wargę.
-Nie gadaj tyle...- powiedziała cicho i musnęła wargami jego usta. Dean jednak nie poczuł tego. On nic do niej nie czuje.
-Skoro tak...- westchnął udając urażonego, ale po chwili oboje się śmiali.- Czy ty coś do mnie czujesz?
-Wiesz... sama nie wiem... to wszystko dzieję się tak szybko, że... nie. Nie czuję nic do ciebie. Niby pokłóciłam się z Dylanem, ale jednak ..
-Czujesz coś do niego, przez tą kłótnie. Tak?
-N..no.. tak. Dokładnie tak. Wiem, że zarywa do innych ale może go ustatkuje?
-Może tak. No dobra to ja ci życzę powodzenia. Trzym się.- powiedział Dean i odszedł jak gdyby nigdy nic. Vicki od razu ruszyła do Dylana. Zobaczyła, że jakaś laska robi mu problemy, więc postanowiła mu pomóc. Podbiegła do nich i od razu wpiła się w jego usta. On na początku stał w bezruchu. Ale po chwili namiętnie się całowali. Podobało im się to. Oboje coś poczuli.
-Cześć kochanie.- powiedział Dylan. - To jest Pat.
-Hej Pat. Masz śliczne włosy. Farbowałaś?- zapytała naprawdę podekscytowana jej włosami Victoria.
-Dzięki. Tak. Ale muszę pofarbować odrosty. Nienawidzę tego.
-Jaki masz naturalny kolor?
-Blond. A ty rude?
-Tak. A właśnie... zapomniała bym... jestem Victoria.- powiedziała i wyciągnęła do nowej koleżanki rękę.
-Hehe spoko. Pasuje do ciebie takie wojownicze imię. To dziwne, ale czuję od ciebie magię.
-Co? Magię? Okej...
-No ależ, kochanie.... wiele razy mówiłem ci, że magicznie poruszasz się w łóżku. To czuć na wylot.- powiedział Dylan opierając głowę na jej ramieniu. Obejmował ją w talii. Wyglądali jakby, że czy wiście byli parą. A Pat we wszystko wierzyła.
-Dobra.. to ja już pójdę. Nie będę wam przeszkadzać. Narka.- powiedziała Pat i odeszła do swoich znajomych.
-Co to miało być?- zapytał Dylan patrząc jej w oczy.
-Mogłabym zapytać ciebie o to samo.
-Pocałowałaś mnie.... ale przecież jesteś na mnie zła za utopienie.|
-Masz szanse, żeby mnie przekonać.
-Jak?- zapytał Dylan, a ona wskazała palcem na jej dolną partię.
-Domyśl się. - powiedziała uwodzicielsko.
-Idziemy do mnie. Szybko.- powiedział szybko i pociągnął ją za sobą biegiem w stronę ich willi.
Sean znalazł swą ukochaną, Dylan to samo a Dean został sam. Położył się na plecach i leżał. Do czasu....
-Ej Dean, nie śpij tu.- usłyszał głos.
-Kieran?! Kit?! Co wy tu robicie?!- powiedział uradowany Dean. Przywitał się z chłopakami.
-No wiesz.... nudno tam bez was, a po za tym .... co to za wakacje na plaży bez nas? No ej..- powiedział Kit.
-Brakowało mi was.- powiedział Dean do obu.
-Nam was też.- powiedział Kieran.
-No to co? Do wody, no nie?- powiedział Kit.
-Jeszcze pytasz?- dodał Dean i już pobiegli prosto na fale.
* po jakimś czasie w willi*
-To mówisz, że ta brunetka do Angel z Polski?- pytał Kieran, siedząc z Sean'em przy barku.
-Tak. Moja dziewczyna.- odpowiedział Sean.
-Aha. To chodzicie od dziś tak?- dalej pytał Kier.
-No tak.
-Aha. No to szczęścia i wytrwałości.- powiedział Kieran i przybił piątkę z bratem.
---------------------------------------------------------------------------------
-Ej... Dean?- powiedział Dylan wchodząc do pokoju Dean'a.
-Tak?
-Przepraszam cię za to z Victorią..
-Nie przepraszaj. Nic do niej nie czuję. Za to wy do siebie pasujecie. Ale musisz skończyć z zarywaniem do innych.
-Stary mam 20 lat. Umiem o siebie zadbać. A po za tym... ona jakoś nie narzekała krzycząc pode mną moje imię.- powiedział Dylan a Dean przez śmiech rzucił w niego poduszką.
-O nie... stary przegiołeś. To oznacza wojnę.- powiedział z powagą Dylan i rzucił się na Dean'a z poduszką. Oboje się śmiali. Ale po chwili do pokoju wpadła pewna osoba.
-Co to za bitwa beze mnie?- powiedziała Vicki i rzuciła w chłopaków poduszką. Po niej dołączyli Sean i Kieran. A zaraz do pokoju wpadła Angel.
-Co tu się dzieje?!- krzyknęła a wszyscy się zatrzymali w różnych pozach. Tak jak w "raz, dwa, trzy, baba jaga patrzy".
-Niiiiiic.- powiedzieli wszyscy równo.
-Aha. No to ja wracam do robienia pizzy. - powiedziała i zeszła na dół. Wszyscy spojrzeli po sobie i ruszyli biegiem na dół. W biegu każdy usiadł na krzesło przy blacie od kuchni. A gdy Angel się odwróciła, każdy siedział.
-No, no..... całkiem ładnie. Ale ja dopiero zaczynam. Nie jest skończona.- powiedziała Angel i nagle wszystkim uśmiech z twarzy zszedł. Wszyscy grali w kamień, papier i nożyce, żeby wywnioskować kto pomaga Angel przy robieniu pizzy. Sean i tak został z nią i jej pomagał, ale reszta?
-Dobra już się nie kłóćcie. Ze mną zostaje Sean a wy róbcie co chcecie.- powiedziała Angel, obejmując Sean'a.
-Okej.- powiedzieli chórem i poszli na plaże. Wszyscy się na nich patrzyli jak na idiotów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz